wtorek, 25 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 15



- Czy ty zdajesz sobie z tego sprawę, że się o Ciebie martwiłam? – zaczęła swoje kazanie.
- Przecież napisałam Ci sms’a, że nie wrócę na noc, to czego krzyczysz? Kolejny raz Ci powtarzam, że za dwa miesiące będę pełnoletnia!- odpyskowałam. Traktowała mnie jakbym była młodsza od Bridget.
- Gdzie ty spałaś i co to za koszulka? – zmieniła zestaw pytań przeplotując ręce na klatce piersiowej.
- Spałam u chłopaków, bo wróciliśmy późno i nie chciałam was budzić w nocy. A koszulka jest Louisa, jeśli tak bardzo Ci zależy żeby wiedzieć.
- Lena ja twoich dzieci wychowywać nie będę! – wybuchłam śmiechem.
- Ty… myślisz… hahaha… - nie mogłam powstrzymać głupawki. – Nie jestem dziwką, żeby się puszczać z pierwszym lepszym. Czy to już koniec przesłuchania? Mogę iść do siebie? – nie czekając na odpowiedź udałam się do pokoju. Rzuciłam się na łóżko.
Usłyszałam dźwięk sms’a. Ledwo się podniosłam i spojrzałam na wyświetlacz.
Było dość niezręcznie…. Mam nadzieję, że nie masz problemów :*
Bywało gorzej <3” – odpisałam.
Wzięłam prysznic. Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam Bridget siedzącą na moim łóżku.
- Czego chcesz? - rzuciłam rozczesując włosy.
- Chciałam Cię przeprosić – przełknęła ślinę – Przeprosić za wczoraj. Nie chciałam Cię urazić- dodała.
Wytrzeszczyłam oczy. Milczała, ja też. Patrzyłyśmy na siebie w zupełnej ciszy.
- Czekaj, czekaj – otrząsnęłam się. – Przyszłaś do mnie do pokoju, aby mnie przeprosić i powiedzieć, że nie chciałaś? – mówiłam z niedowierzaniem. – Kto Ci kazał? Tom czy mama? – zapytałam krzyżując ręce na piersiach.
- Nikt! Sama przyszłam – uśmiechnęła się.
- Nie licz, że Cię przeproszę – burkłam.
- Okej, nie musisz.  Mam dla Ciebie propozycję – uśmiechnęła się.
- Tak?
- Chcesz wybrać się ze mnę na plaże? Jesteś strasznie blada – wskazała na moje nogi. Rzeczywiście były blade. Strasznie blade.
- Okej – zgodziłam się, nie miałam nic lepszego do roboty, a muszę zacząć pracować nad opalenizną.- Tylko daj mi się doprowadzić do porządku – zaczęłam suszyć włosy. Bridget pobiegła się szykować. Naciągnęłam na blade ciało proste, czarne bikini i >jakieś ciuchy<. Zapakowałam w torbę plażową nieduży ręcznik, krem z filtrem, portfel, słuchawki i wszystkie inne potrzebne kobiecie pierdoły.

***

- O hej! – zawołała Bridget do swoich przyjaciółek gdy szukałyśmy miejsca na plaży. „Głupia, serio myślałaś, że zechce spędzić całe popołudnie tylko z tobą?” – pomyślałam przewracając oczami.
- Cześć Bridget! Cześć Ljena! – zawołała cała trójka.
Rozłożyłyśmy się obok nich. Posmarowałam się kremem, wsunęłam słuchawki w uszy i nie wnikałam w toczącą się rozmowę. Oddałam się dźwiękom napływających do moich uszu. Uśmiechnęłam się gdy doczekałam solówki Louis’a. Poczułam się jakby śpiewał tylko dla mnie.  Po dłuższej chwili Anne i ( jedna z przyjaciółek mojej siory) szturchnęła mnie.
- Opowiesz nam o chłopakach z One Direction? – zapytała Marry, gdy wyjęłam słuchawki z uszu. Wszystkie cztery patrzyły na mnie z ciekawością. Dotarło do mnie po co Bridget mnie tu zaprosiła.
- Serio? Serio myślicie, że będę aż tak miła i zacznę wam o nich opowiadać? – patrzyły na mnie ze zdziwieniem. Włożyłam słuchawki  w uszy i wróciłam do przerwanej mi czynności.
- Chcecie coś do picia? – rzuciłam, chyba po godzinie. Pokiwały przecząco głowami. – A ja tak. Ide po jakiś mrożony napój! – zabrałam swoją torbę i ruszyłam wzdłuż plaży do jakiegoś baru.
Słońce pięknie grzało mnie w plecy. Powoli spacerowałam po plaży wsłuchując się w szum morza. Byłam już niedaleko baru gdy usłyszałam wołanie.
- Hej Ljena! – obróciłam się, ale nie zauważyłam nikogo znajomego. – Tutaj! – zawołały jednocześnie kręconowłasa brunetka i towarzysząca jej blondynka. To Daniele i Perrie!
- Cześć! Nie widziałam was – przywitałyśmy się.
-Powiem Ci mała, że figurę to Ty masz nieziemską – skomplementowała mnie Perrie.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się szeroko. - I kto to mówi – spojrzałam wymownie na nią.
- Co robisz tutaj sama? – zapytała Danielle.
- Chciałam się poopalać, ale obecnie uciekam od mojej siostry i jej przyjaciółek, by nie opowiadać im o Louis’ie i chłopakach. Rozumiecie , chore Directionerki – pokiwały porozumiewawczo.
Zaprosiły mnie do siebie na koc. Nie zdziwił mnie fakt, że temat spadł na mnie i Lou.
- Cieszę się – rzuciła Daniele z uśmiechem, gdy opowiedziałam im o nas.
- Nie było was wczoraj do końca. Boże co się później działo! Zayn tańczył, gdy z Liam’em wnosiliśmy go po schodach. Niall śpiewał jakieś piosenki. Louis jak dziecko usnął w samochodzie, a Harry kłócił się z krzesłem! - zaśmiałam się.
- On jak się napije robi dziwne rzeczy. W sumie to zawsze robi dziwne rzeczy – stwierdziła Perrie.
- Jest jeszcze za młody, by panować nad sobą- dodała Dan.
- Ej o jest starszy ode mnie! – rzuciłam. Obydwie wytrzeszczyły na mnie oczy.
- To ile ty masz lat ? – zapytała blondynka.
- Za dwa miesiące skończę osiemnaście – odpowiedziałam, a ich źrenice jeszcze bardziej się rozszerzyły.
Gadałyśmy później jeszcze o mnie i moim pochodzeniu, życiu, planach itp. Po godzinie Perrie zaplanowała zakupy. Obie z Dan się zgodziłyśmy. Napisałam krótkiego sms’a do Bridget.
Wypadło mi coś ważnego. Nie czekaj na mnie.
Po 10 minutach weszłyśmy do zamówionej taksówki i ruszyłyśmy w stronę centrum handlowego.
- Dan masz sukienkę na sobotę? – spytała blondynka.
- Szczerze mówiąc nie… - skrzywiła się brunetka.
- Ja też nie… A ty Ljena masz już? – tym razem zwróciła się do mnie.
- A po co? Co w sobotę?– zdziwiłam się.
- Lou Ci nie mówił? – obie dziewczyny zrobiły wielkie oczy. Tylko pokręciłam głową.- Przecież jest premiera perfum i impreza. Gala, After Party, bez kiecki ani rusz– dokończyły.
- No to na co jeszcze czekacie? Do soboty zostały trzy dni a wy sukienek nie macie? Idziemy! – krzyknęłam.
- A ty masz mądralo? – zaśmiały się.
- A po co mi sukienka, na wieczór przed TV?– powiedziałam obojętnym głosem i ruszyłyśmy w stronę sklepów z sukienkami.
Przymierzyły dużo pięknych sukienek. Lecz nie znalazłyśmy tej odpowiedniej. Fajnie tak móc latać po najdroższym sklepie i wybierać co się żywcem podoba, nie patrząc na ceny. W końcu Perrie wybrała tą:>KLIK<, a Danielle za moją namową zdecydowała się na tą:>KLIK<
Gdy już wychodziłyśmy nagle brunetka przystanęła i zawołała mnie.
- Ljena przymierz tą sukienkę. Będziesz w niej wyglądała zjawiskowo! –powiedziała i wepchnęła mnie do przymierzalni. Faktycznie sukienka była przepiękna. Gdy tylko spojrzałam na metkę przeraziłam się. Szczerze mówiąc nie miałam jak na razie aż tyle kasy. Nie chciałam się zadłużać.
- Ljena! Pokaż się! – usłyszałam wołanie zza przymierzalni.
Otworzyłam drzwi.
- Wow!  - wyszczerzyły się. – Wyglądasz nieziemsko.
- Jaki masz numer buta? – zapytała Perrie. Odpowiedziałam, a tamta zniknęła gdzieś w sklepie. Po chwili pojawiła się z pięknymi czarnymi szpilkami. - Przymierz! – podała mi buty. Posłusznie wsunęłam  stopę w buty. Przejrzałam się w lusterku, całość wyglądała bosko. Miałam jednak przed oczami cenę kreacji.
- Dobra przebieraj się. Musimy się zbierać. – rzuciła Dan patrząc na zegarek.
Przebrałam się i wyszłam z przebieralni. Odłożyłam buty i odwiesiłam sukienkę na właściwe miejsce. Dziewczyny spojrzały na mnie jak na idiotkę.
- Co ty do cholery robisz? – wydarła się Perrie. Poczułam, że wszyscy na nas patrzą, a ja robię się malutka.
- I tak nie będę miała gdzie jej założyć – rzuciłam wychodząc ze sklepu.

***

W taksówce wymieniłyśmy się telefonami. Bardzo polubiłam Danielle i Perrie. Niby znałyśmy się jeden dzień, spędziłyśmy razem jedno popołudnie i byłyśmy na jednych zakupach, a już miałam wrażenie, że wiem o nich wszystko. Obydwie były bardzo miłe i zabawne, mają dystans do siebie i otaczającego ich świata. Lubię taką postawę u ludzi. 
Weszłam do domu. Przywitała mnie mama z Bridget, które właśnie gdzieś wychodziły.
- Gdzie się szwendałaś? Chciałam trochę naprawić nasze relacje! Zbliżyć się do Ciebie, a Ty co? Zostawiasz Bridget samą na plaży i wracasz po osiemnastej. Co za nieodpowiedzialność! I Ty mówisz, że jesteś dorosła? – zaczęła wytykać mi matka. Bridget po cichu przyglądała się całemu zdarzeniu, lubiła patrzeć jak dostaję ochrzan.
- Nieodpowiedzialne to by było gdybym nie napisała jej sms’a – zauważyłam i ruszyłam w stronę kuchni, byłam strasznie głodna.
- Idziemy na zakupy. Zabrałabym Cię gdybyś nie zachowywała się tak niedojrzale – wycisnęła przez zęby rodzicielka i wyszły trzaskając drzwiami.
Mi pasowało. Podgrzałam sobie zamrożone pierogi, zjadłam. Wzięłam kiść winogrona i poszłam do siebie.
Rzuciłam się na łóżko i włączyłam laptopa. Od razu zadzwoniła do mnie Miśka. Jakby tylko czekała, aż zrobię się online.
- Czemu Ty mi o niczym nie mówisz? Wszystkiego muszę dowiadywać się z jakiś plotkarskich stron? – zaczęła mi zarzucać. – Myślałam, że komu, jak komu, ale mi to powiesz, że masz chłopaka.
- Przepraszam Cię! Nie było kiedy. Tyle się dzieje, że sama się gubię – zaczęłam się tłumaczyć. – Z jakiej strony?
Przyjaciółka wysłała mi linka. Zaczęłam czytać na głos:
Po raz kolejny Louis Tomlinson z One Direction był widziany z pewną brunetką. Dalej nie wiadomo kim jest ta dziewczyna. Jedno jest pewne, tych dwoje coś łączy. Widziano ich dzisiaj razem całujących się. [zdjęcie]. Czy to wakacyjna miłość, czy coś poważniejszego? Dlaczego Louis nie przedstawił światu wybranki swego serca? Kiedy to zrobi?
Trochę mnie zatkało. Skąd oni to wiedzą? Boże ludzie nie mogą już mieć prywatności? Oczywiście byłam ciekawa komentarzy. Zjechałam na dół i zaczęłam czytać.
Odpierdol się od niego dziwko!
Ale GRUBAS !
Pewnie leci tylko na jego kasę… żałosna pinda -.-"
Było tego więcej, lecz nie miałam już ochoty czytać jaka to ja nie jestem.
- Jesteś zbyt silna i zbyt dobrze znasz poczucie własnej wartości by przejmować się tymi komentarzami, prawda? – zaczęła Miśka gdy zauważyła lekki grymas na mojej twarzy. Przytaknęłam. Miała racje. Nikt nie ma prawa mnie oceniać, a tym bardziej ktoś, kto mnie wcale nie zna.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam siły wstać, więc wydarłam się.
- Otwarte! – usłyszałam otwierające się drzwi. – Jestem na górze! – Usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach.
- Tom to Ty? – zapytałam po chwili. – Czekaj Miśka, to chyba nie Tom. Pójdę zobaczyć – nie czekając na odpowiedź wstałam i podeszłam do drzwi. Nagle, drzwi otworzyły się i zobaczyłam w nich Louis’a.
 Nie zdążyłam zareagować, a ten przytulił mnie podnosząc lekko do góry.
- Nie miałeś przypadkiem pracować nad perfumami czy coś? – zapytałam gdy opuścił mnie na ziemię.
- Już skończyliśmy, więc chciałem zrobić Ci niespodziankę – odpowiedział.
- Lena! Jesteś? Nie ignoruj mnie! – krzyczała Miśka. Chłopak spojrzał na mnie dziwnie. Wyjaśniłam mu skąd dobiega ten głos. 






__________________________________
Hi ♥

Co sądzicie o takiej babskiej przyjaźni? Jak wam się podoba rozdział? O i właśnie, co myślicie o dodawaniu przez nas linków ze stylizacjami? 
Na prośbę Ewik została dodana wersja na telefon.
Serdecznie dziękujemy wam za każdy ciepły komentarz. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile radości dają nam wasze słowa :)
Mam dla was małą niespodziankę. Mianowicie krótki filmik jak nasza kumpela wymawia Bridget i Zayn (przepraszam Zejn XD)
video

 O i jeszcze jedno. Kolejny rozdział w piątek/sobotę. Rozdziały we wakacje będą dodawane żadzej. Mamy nadzieję, że to zrozumiecie, bo każda z nas gdzieś wyjeżdża :)
Spadam mośki! 
Bye ♥
Jultek Xx

14 komentarzy:

  1. Fajny rozdział czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny rozdział
    kocham was mośki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział.
    Czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział... :-) czekam na następny heuheu... :D
    Pozdro Cella :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam z niecierpliwością na next

    OdpowiedzUsuń
  6. nudy troche ale fajnie sie czyta/emilka

    OdpowiedzUsuń
  7. ania rzadzisz/emilka

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki, dzięki : D do usług

    OdpowiedzUsuń
  9. http://yoloremebmerthat.blogspot.com/

    Dopiero Prolog ale rozkręcam się. :)

    Zapraszam !

    Komentarze mile widziane.

    *****************************************

    Rodział fajny i czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. <3 Jesteście wspaniałe -Alice

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominuje cię do Najlepszy Blog edycja I
    więcej na blogu w zakładce Najlepszy Blog edycja I
    http://zszkolywziete.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział ! :D
    Uuu, mały przypał był :P
    Ale tak jak sądziłam, mama Leny była miła jedynie na pokaz.
    Żal mi tej kobiety, po prostu nie mogę o niej czytać -,-
    Ale dość smutnych tematów - awww ;** Jaki Louis jest niecierpliwy, haha :D
    Nie mógł wytrzymać bez swojej miłości paru godzin ;)
    Jaaak jaaa sięęę cieeeszęęę ! :D
    Tylko niepokoją mnie te hejty na Lenę.
    Dziewczyna może się załamać.
    Trzymam za nią kciuki ^^
    Co do tej babskiej przyjaźni, to jestem na TAAK ! xD
    M.

    OdpowiedzUsuń