sobota, 18 stycznia 2014

NIESPODZIANKA!!!

Hej :)

Zgodnie z obietnicą, mamy dla was niespodziankę :)

Miłego oglądania :)


NIE OTWIERAJ LINKU PRZED OBEJRZENIEM FILMU!! 




video


Jak wam się podoba niespodzianka? :) 

PS Przepraszam, że tak późno ;) 

Hanikkk ♥ 

piątek, 17 stycznia 2014

EPILOG

 Już ponad pół roku jestem z Lou. Boże, jak ten czas szybko zleciał.  Nigdy nie bardzo wierzyłam w przeznaczenie, jednak ostatnio zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać. Jakby nie patrząc, gdyby nie ten cholerny wypadek na początku wakacji zeszłego roku, nigdy bym nie poznała Harry’ego, a co za tym idzie mojego chłopaka. Jest też druga strona, bo gdybym nigdy nie wyjechała, to może zauważyłabym wcześniej, że tata jest chory i teraz byłby ze mną? Co by było gdyby… właśnie… Ech, a może tak miało być? Przecież dzięki takim, nie koniecznie szczęśliwym, sytuacjom jesteśmy silniejsi, prawda?
O silności to chyba najlepiej może wypowiedzieć się Miśka i Hazz. To oni silnie trzymają się swojej opcji, że są tylko dobrymi przyjaciółmi, mimo że wszyscy widzą jak na siebie nawzajem patrzą. Nie wiem. Oni chyba sami nie wiedzą.
 Za to Liam i Danielle doskonale wiedzą czego chcą od życia. Znaczy sie Liam wie. Ostatnio pokazywał mi pierścionek, który kupił dla dziewczyny. Piękne cacko!
Nawet pogodny Irlandczyk znalazł sobie partnerkę. Oj przepraszam, nie powinnam ich jeszcze nazywać parą. Twierdzi, że to przyjaciółka, ale cały czas chwali jej wspaniały charakter, kobiece kształty i perfekcyjną urodę mulatki. Z niecierpliwością czekam, aż nam ją wreszcie przedstawi.
- Kochanie, dziewczyny już przyszły! – krzyknęła z dołu mama przerywając moje rozmyślania. Razem z Dan, Jade, Jasy, Leigh-Ann i Miśką miałyśmy właśnie udać się na obchód po galeriach mody ślubnej w poszukiwaniu sukni dla Perrie. A no tak, zapomniałam wspomnieć, że Zayn razem ze swoją narzeczoną wybrali już wstępną datę ślubu – za półtora roku. Na razie wiedzą tylko rodzina i przyjaciele, ale znając życie niedługo cały świat będzie wiedział co, gdzie, kiedy i jak. Jeśli chodzi o fanki chłopaków to różnie zareagowały na wieść o ustatkowaniu się Malika. Jedne życzyły mu szczęścia, gratulowały. Natomiast inne wyzywały Edwards, że jest z nim tylko dlatego, żeby rozsławić swój zespół. Podziwiam ją za to, że tak dzielnie znosi te wszystkie przykre komentarze na swój temat. Trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć tej miłości między nimi.
Jeśli chodzi o mnie no to nic szczególnego się nie dzieje. Jestem szczęśliwie zakochana, mam wspaniałego chłopaka, rozwijam się w moim ukochanym zawodzie. A no tak! Nie wspominałam zapewne, że zagram w filmie główną rolę! Jestem z tego powodu mega szczęśliwa! Premiera jest przewidziana na przyszłe lato. Nie mogę się już doczekać! Najbardziej cieszę się z tego, że w końcu doceniła mnie moja mama. Któregoś ranka jak szykowałam się na plan zdjęciowy, powiedziała mi, że jest ze mnie dumna i mi gratuluję. Przez jedno zdanie jakie wypowiedziała nasze kontakty się znaczenie polepszyły.



'Nie szukaj swego przeznaczenia, 
bo to ono szuka Ciebie' 





***KONIEC***


__________________________________________

Siemka!
Zapewne czekaliście na 41 rozdział a tu epilog. Ups... niespodzianka ;D Tylko nie narzekajcie że tak krótko, nie chcemy z tego robić mody na sukces. Ale przyznaje fakt, niesamowicie szybko zleciało 40 rozdziałów :)
Jak wam się podobało nasz opowiadanie? Chodzi nam o całokształt. Bardzo chciałybyśmy poznać waszą opinie. Prosze napiszcie czy wam sie podobało czy nie i co wam sie podobało a co nie. Będziemy wdzięczne^^ 

Jutro wieczorem na naszym blogu pojawi się NIESPODZIANKA DLA WAS!! 

Także zajrzyjcie tutaj wieczorkiem :) 

Ściskam Xx
Jultek ♥

piątek, 10 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 40


Cały zespół udał się na górę do pokoju Lou. Stwierdziłam, że nie powinnam się mieszać, więc zostałam z panią Jay w salonie.
- Współczuję mu - mruknęła po chwili ciszy.
- Jest dorosły. To tylko rozmowa z przyjaciółmi. Na pewno da radę. Wszystko będzie dobrze - uśmiechnęłam się. - A jak się pani czuję?
- Lena... Miałaś do mnie nie pówić per pani. Mów mi Jay, dobrze?
- No dobrze...  To jak się pa... czujesz?
- Już dobrze. Nie wiem co ty mu nagadałaś, ale przeprosił mnie za sytuację przy śniadaniu. Nawet chciał zabrać do lekarza, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku - zaśmiała się.
- Nic mu nie mówiłam - mruknęłam, chcąc postawić go w dobrym świetle przed jego własną mamą.
- Oj, Lena... Znam swoje dziecko na tyle, że jego ego by nie pozwoliło mu samemu z własnej woli iść i przeprosić. To nie była nasza pierwsza kłótnia i za pewne nie ostatnia. Zawsze ktoś mu musiał najpierw nagadać, żeby przeprosił.

**Oczami Louis'a**

- Gadaliśmy z Paulem - zaczął Li.
- I powiedział, że może Ci dać jeszcze jedną szansę, zważywszy na niską sprzedaż biletów na trasę i straty jakie odnieśliśmy po Twoim odejściu - dokończył Zayn.
- To jak? Wracasz? - spytał Niall.
- Nie - powiedziałem twardo.
- Nareszcie znowu razem! Tak się cieszę... czekaj, ty powiedziałeś 'nie'? - zgasił swój entuzjazm Irlandczyk.
- Nie będę współpracował z człowiekiem, który mówi mi, że marnuję czas ratując komuś życie. Dla niego liczą się tylko pieniądze, a są rzeczy ważniejsze - rodzina i przyjaciele.
- Chcesz wrócić? - rzucił Liam.
- Przecież wiecie, że tak.
- To może kurwa schowaj tą pieprzoną dumę i wracaj! - warknął Harry.
- A gdybyśmy zmienili menagera? - spytałem po chwili krępującej ciszy.
- Jezu Chryste! - jęknął Niall i opadł na kanapę.
- Myślisz, że to takie proste?
- Nie ma rzeczy niemożliwych... - mruknąłem.
- Paul to profesjonalista. Jest najlepszy w tej branży. Zwrócić też uwagę, że jak odejdzie Higgins to odejdą wszyscy ochroniarze. Jak chcesz możesz pogadać z nim o nowych warunkach, co? Przemyśl to - poklepał mnie po plecach Malik.
- Nie chce mieć z tym człowiekiem już nic wspólnego - warknąłem. Chłopaki popatrzyli po sobie ze zdziwienie. Nagle Horan wstał i podszedł bliżej mnie.
- Masz - podał mi batonika, co zdziwiło nie tylko mnie. - Zjedz snicersa. Głodny zaczynasz strasznie gwiazdorzyć - powiedział śmiertelnie poważnie, na co wszyscy buchnęliśmy śmiechem. Irlandczyk zawsze potrafił rozładować napiętą atmosferę.
- Dobra, teraz już serio - zaczął Hazz jak już opanowaliśmy naszą głupawkę. - Louis, Ty głupi cymbale z wielkim ego - zmroziłem go wzrokiem. - potrzebujemy Cię!
- Bez Ciebie One Direction nie istnieje - wtrącił Zayn na co wszyscy mu przytaknęli.
- Dobra pogadam z nim, ale nic nie obiecuję - odpuściłem i w tym momencie do pokoju weszła mama.
- Chłopcy zejdźcie na kolację. Później dokończycie.
 - Proszę nie robić sobie kłopotu. My będziemy już wracać do Londynu - powiedział Payne. Na co Niall posłał mu mordercze spojrzenie, a następnie zwrócił się do mojej rodzicielki.
- Ja ciociu chętnie skorzystam z zaproszenia - uśmiechnął się szeroko i już go nie było.
- Chodźcie, zjemy - ponowiłem zaproszenie. Ruszyliśmy do kuchni. Czekała na nas tam Lena, Fizzy, moja mama i oczywiście nasz głodomorek.

***

- Dogadaliście się jakoś? - zapytała Lena, gdy po skończonym posiłku usiedliśmy w salonie.
- Pogadam z Paulem - rzuciłem ciepło. Wszyscy automatycznie się uśmiechnęli.
- Szczerze mówiąc, to nie jestem pewien czy chce mieć w zespole cymbała z przerośniętym ego - dociął Harry. Rzuciłem się na niego.
- Coś ty powiedział? - zacząłem go podduszać. Po chwili chłopaki dołączyli do nas i wszyscy spadliśmy z sofy.
- Ej, panowie! - jęknęła dziewczyna.

**tydzień później**

- Cześć Paul - przywitałem się wchodząc do jego gabinetu.
- Cześć. Dobrze, że jesteś. Siadaj - wskazał na krzesło na przeciwko mnie. - Przejdę od razu do rzeczy. Wiem, że rozmawiałeś z chłopakami. Chcesz wrócić?
- A mógłbym?
- Powiem tak. Zdajesz sobie sprawę co sie dzieje? Bez Ciebie zbankrutujemy.
- Stawiam tylko jeden warunek.
-Hm? - mruknął unosząc brwi.
- Rodzina. Od zawsze była dla mnie najważniejsza i to się nie zmieni, dlatego jak, nie daj Boże, coś się stanie, będą mnie potrzebować jadę od razu. Stoi? - zastanowił się chwilę.
- Witaj z powrotem - uścisnęliśmy sobie dłonie. -  Chciałem Cię przeprosić za moja zachowanie - mruknął.
- Co? - niedowierzałem.
- Przepraszam - powiedział już głośniej. Uśmiechnąłem się do niego w odpowiedzi. - A jak tam Lena się czuję? Jak wam się układa?
- Dziękuję, dobrze.
- Wiesz, ostatnio wpadłem na taki pomysł. Za tydzień chciałbym zrobić taki 'koncert powitalny', że tak powiem. Wstęp wolny. Pierwszy raz wystąpiłbyś z chłopakami. Byłaby to taka niespodzianka dla fanów, co ty na to?
- Jak dla mnie bomba.
- Tylko Twój powrót ma być totalną niespodzianka. Nikt ma nic nie wiedzieć o tym, ok?
- Jasne - wstałem i pożegnaliśmy się. Otworzyłem drzwi, a zza nich wypadli Liam, Niall, Harry i Zayn. Spojrzałem na nich pytająco.
- Niee... Wcale was nie podsłuchiwaliśmy. Wydaje Ci się - mruknął blondyn podnosząc się z podłogi. Zaśmialiśmy się razem z Higgins'em.
- To co wróciłeś? - spytał Malik.
- Za tydzień nasz pierwszy koncert, panowie! - krzyknąłem uradowany i rzuciliśmy się sobie w objęcia.
- Ej, ja też chcę! - zbulwersował się Paul i po chwili razem z nami robił grupowego miśka. Muszę przyznać, że było to bardzo miłe. Znowu razem. Znowu niezniszczalni.


***Oczami Leny***


Czekamy właśnie, aż wybije 18.00 i rozpocznie się koncert. Chłopaki ustalają wejście Lou, a ja siedzę i czekam, aż skończą. Przyszły tłumy. Każdy znajdzie czas na darmowy koncert One Direction. Czytałam wczoraj na tt jakąś dyskusję fanów na temat tego koncertu. Ludzie zastanawiali się jak chłopaki wystąpią bez niego, kto zaśpiewa jego solówki itp. Nikt nie domyślił się niespodzianki.
Chłopaki przed chwilą skończyli. Lou dosiadł się do mnie i głaszcząc mnie po kolanie zaczął:
- Ale będzie fajnie! Cieszę i stresuję się jak przed pierwszym występem w X-Factor.
- Będzie dobrze. Przecież wiesz, że jesteś profesjonalistą - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Wyobrażę sobie, że śpiewam tylko dla Ciebie - zbliżył się by mnie pocałować. 
- Widzieliście jakie tłumy!? - wparowałam Miśka przeszkadzając nam. - I pomyśleć, że na trasie będzie z milion razy więcej. LOOOL! Rezygnuje! Stres mnie spali.
- Bredzisz - rzuciłam.
- I tak nikt nie zwróci na Ciebie uwagi- zaśmiał się Lou.
- Zamknij się zgredzie!- rzuciła
- Śmieje się przecież! - bronił się.
- Chłopaki wchodzicie! - rozporządził jakiś mężczyzna.
Automatycznie wstaliśmy. Zayn, Liam, Harry i Niall zaczęli wychodzić na scenę.
- Witajcie Directioners! Jak sie macie! - przywitał wszystkich Zayn. Odpowiedź była znana- pisk.
- Gotowi co wspólnej zabawy?-  rzucił Niall, na co odpowiedź padła taka sama.
- No to zaczynamy - dokończył Liam i puszczono OWOA.
Harry zaczął swoim tradycyjnym " 1...2...3.." wszyscy zaczęli tańczyć i śpiewać. Każdy wiedział że drugi refren to kwestia Lou. Bacznie obserwowałam zza kulis reakcję fanów na tym fragmencie. Muzykę wyciszono, a po chwili niepewności na scenę wbiegł uśmiechnięty Lou śpiewając swoje.
- Witajcie kochani! Serio myśleliście, że ci tutaj wytrzymają beze mnie? - rzucił, a w odpowiedzi jeszcze większy pisk niż gdy się pojawił. Dalej śpiewali do końca razem.


_______________________________
Hejjj ;)

I jak wam się podoba? One Direction nareszcie razem :D Zastanawia mnie dlaczego tak mało komentarzy ;c z ankiety wynika, że czyta opowiadanie około 50 osób o.O, a komentarzy jest tylko 6-10 ;c zrobicie nam miłą niespodziankę?
Jak myślicie co będzie się działo dalej? ;D

Całuję, Hanikk ♥

piątek, 3 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 39

**Kilka dni później**

**Oczami Leny**

Bardzo polubiłam rodzinę Lou. Jego mama to naprawdę wspaniała kobieta. Można z nią pogadać na każdy temat. Już teraz wiem po kim chłopak odziedziczył to poczucie humoru. Z dziewczynkami też nie miałam problemu się 'zakumplować'. Dożo rozmawiamy. Często pytaja mnie jak to jest w Polsce, w naszych szkołach. Padły też pytania a pro po polskich chłopaków. Obiecałam im, że kiedyś je tam zabiorę.
Dzisiaj obudziłam się pierwsza. Czuje się już tutaj w miarę swobodnie, więc wyswobodziłam się z żelaznego uścisku Tomlinsona i zeszłam do kuchni. W sumie nie wiem jak udało mu sie przekonać mamę, żeby pozwoliła mu spać ze mną w jednym łóżku. Nie wnikam. Wstawiłam wodę na kawę i wyszłam przed dom po gazety i korespondencje. Zaczęłam przeglądać czasopisma, gdy w oczy rzucił mi się jeden artykuł.

'Co dalej z One Direction? Masowe zwrty biletów!'

Zaciekawiona czytałam dalej:

'One Direciton to bytyjsko-irlandzki boysband, który zaistniał dzięki talent show X-Factor. Mimo iż zajęli w tym programie trzecie miejsce to bardzo szybko ich pięciu członków: Harry Styles (19l), Zayn Malik (20l), Liam Payne (20l), Niall Horan (20l) oraz Louis Tomlinson (22l) zdobyli światową sławę.'

Bla, bla, bla... Dobra to to wiem. Rozwój ich kariery też mniej więcej znam. Przeleciałam wzrokiem po artykule i zatrzymałam się na części która mnie interesuję.

'Ostatnimi czasy najstarszy z nich - Louis Tomlinson (22l) ogłosił w wywiadzie na żywo, że odchodzi z zespołu. Gwiazdor tłumaczy swoją decyzję następującymi słowami: "Zostało mi postawione ultimatum. Miałem do wyboru zostawić rodzinę, która potrzebowała pomocy albo odejść z zespołu". Niektórych wzruszyła szlachetność piosenkarza. Większość  jednak oburzona jest jego zachowaniem. Menager zespołu Paul Higgins (49l) wypiera się wszystkiego, jednak pozostali członkowie zespołu tłumaczą przyjaciela mówiąc, że na jego miejscu postąpili by tak samo. Na pytanie: "Co dalej z One Direction?" odpowiadają, że to nie koniec. Planowana trasa na rok 2014 'Where we are!' ma się odbyć bez większych komplikacji. Niestety nie przewidzieli tego, że fani mogą nie być zadowoleni z takiego obrotu spraw. Directioners zaczęli masowo oddawać bilety na nadchodzącą trasę. Domagają się więc zwrotów pieniędzy, a to bardzo obciąża wytwórnię. Przy tak słabej sprzedaży biletów na koncerty to może być koniec One Direction. Menager jest jednak innego zdania. "Harry, Liam, Zayn i Niall są wstanie sami stworzyć show. W życiu potrzebne są zmiany. My właśnie takich dokonaliśmy. Jeśli chodzi o trasę, to się odbędzie" ~ mówi Paul. Mężczyzna, jednak nie przewidział, że 1DFamily to cały świat. Fandom buntuje się. Fani zbierają się pod domem nastoletnich gwiazd z transparentami i plakatami. "CHCEMY POWROTU LOUIS'A!". Sądząc po temperamencie Directioners tak łatwo nie odpuszczą. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że główny zainteresowany po ostatnim wywiadzie zniknął. Od tego czasu nie udzielał się na portalach społecznościowych. Nie widziano go również na ulicach Londynu. Czy Louis zdaję sobie sprawę jakie zamieszanie wywołał odchodząc z zespołu? Co zamierza z tym zrobić? Jak dalej potoczą się losy One Direction? Będziemy was na bieżąco informować. Bądźmy dobrej myśli.'

Zatkało mnie. Tępo wpatrywałam się w zdjęcie dziewczyn stojących pod domem chłopaków. Zniszczyłam ich. To wszystko moja wina. Poczułam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku. Szybko ją starłam. 
- Gdzie mi uciekłaś, hmm? - przytulił mnie od tyłu Lou. Odłożyłam gazetę tak, by nie nabrał żadnych podejrzeń. Muszę z nim o tym pogadać, ale to później. Pocałował mnie w głowę i usiadł koło mnie. - O, kawa! - sięgnął po mój kubek. 
- Ej! To moje! - oburzyłam się i nim zdążył się napić zabrałam mu przedmiot. - Sam sobie zrób!
- A idź ty! - strzelił popisowego 'focha'.
Jakiś czas później siedzieliśmy już wszyscy przy stole i jedliśmy śniadanie. 
- Lena, nie widziałaś może czy doszła do mnie jakaś paczka, list? - zapytała Lottie smarując chleb. 
- Nie, tylko gazety i jakieś ulotki.
- A były jakieś kupony? Zazwyczaj o tej porze roku są talony na kolekcję wiosna-lato. 
- Mamo! Po co ci to? Przecież wiesz, że jak czegoś potrzebujesz to ci kupię - zbulwersował się Lou. 
- Może lubię? A po za tym to Twoje pieniądze. To co Kochanie, było coś? - ponownie zwróciła się do mnie. Widziałam niezadowolenie na twarzy chłopaka. 
- Nie wgłębiałam się w czasopisma. W sumie przeczytałam tylko jeden bardzo ciekawy artykuł - zatrzymałam się. - o One Direction - momentalnie wszystkie twarze były zwrócone w moją stronę. Po chwili jednak przenieśli swój wzrok na Louis'a pijącego kawę. 
- I co pisali? - zapytał obojętnie.
- Powinieneś przeczytać - odpowiedziałam, a pani Jay wstała od stołu, przyniosła gazetę i zaczęła czytać na głos. 
- I co teraz? - spytała syna, gdy tylko skończyła. Lou przetarł twarz dłońmi. Widać, że jest już tym zmęczony. 
- Mogę wrócić, ale jeśli zmienimy menagera.
- Nigdy Ci on nie przeszkadzał. 
- Nie będzie mi sukinsyn mówił, że marnuję czas pomagając innym! Dla tego dupka liczy się tylko to, ile dla niego wydoimy - zdenerwował się. 
- Louis! Słownictwo! - upomniała go kobieta. Widziałam narastającą złość w jego oczach. Spojrzałam błagalnie na Fizzy i Lottie żeby zabrały stąd bliźniaczki. Lepiej żeby nie były świadkami nadchodzącej kłótni. 
- Dziewczynki! Chodźcie na lody! - krzyknęła Charlotte. Na ich reakcje nie trzeba było długo czekać, bo chwilę później drzwi wejściowe się zamykały. 
- Zamierzasz to teraz tak zostawić? Nie rozumiesz, że fani to też Twoja rodzina? Oni Cię potrzebują - ciągnęła kobieta. 
- Nie wiem, kurwa co mam zrobić. Mam już tego dosyć!
- Louis, uspokój się. Krzykiem nic nie załatwisz, tym bardziej nie pomoże to Twojej ciężarnej mamie - powiedziałam spokojnie i twardo. 
- Odpierdolcie się ode mnie! - czułam kipiącą od niego złość. 
- Chcemy Ci tylko pomóc - w oczach kobiety zaczęły zbierać się łzy.
- Nie potrzebuję waszej pomocy!- Chłopak wstał i poszedł do pokoju trzaskając drzwiami. Podeszłam do roztrzęsionej kobiety. 
- Proszę się uspokoić... Nie powinna się pani denerwować w tym stanie. Może zrobię herbaty? - zaprowadziłam ją do salonu i pomogłam usiąść.
Wróciłam do kuchni i dałam upust emocjom. Po policzku popłynęły mi łzy. Po chwili otrząsnęłam się i szybko wyjęłam telefon. Wybrałam numer do Stylesa.
- Harry? Cześć - przywitałam się pociągając nosem.
- Lena, ty płaczesz? Coś się stało?
- Tak, znaczy nie. Co robisz?
- Mów prawdę. Co Tomlinson odpierdolił?
- Potrzebuje Cie tu. Najlepiej was wszystkich - rzuciłam szybko nie wiele myśląc.
- Kiedy? Teraz?
- Jak najszybciej.
- Trudno będzie - syknął.
- Przepraszam, że zawracam Ci głowę. Jak będziesz mógł to proszę... przyjedźcie.
- Właśnie jest próba, ale wiesz... zadzwonię do Ciebie jeszcze. Musze kończyć. Trzymaj się, Mała - odpowiedział i rozłączył się.

***

Siedzę na huśtawce w ogrodzie przyglądając się jak bliźniaczki bawią się w piaskownicy. Minęło już kilka godzin, a Lou wciąż siedzi zamknięty w swoim pokoju. Jak tak dalej będzie to wracam do Londynu. Chyba za bardzo się szanuję by mnie tak traktował. Nie rozumiem najbardziej jednego: jak on mógł zwrócić się w taki sposób do matki?
Nagle poczułam na barkach męskie ręce.
-  Jeśli znowu masz zamiar na mnie krzyczeć, to lepiej nawet nie podchodź.
- Chciałem Cie przeprosić.
- Nie mnie powinieneś przepraszać, ale swoją mamę. Nie powinieneś podnosić na nią głosu. Ona jest w ciąży, po za tym to Twoja matka! Ona się o Ciebie martwi - westchnął głośno i usiadł obok mnie.
- Wiem... Jestem kretynem, ale to mnie już przerasta. Nie chciałem Ci wcześniej mówić, ale mam już tego wszystkiego dość. Zaraz po wywiadzie wyłączyłem telefon. Totalnie chciałem odciąć się od tego, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Fakt, że zawiodłem tyle osób mnie zabija od środka. Do tej pory udawałem, że się tym nie przejmuję, ale dłużej już nie mogę. Nie mam pojęcia co mam robić - przetarł twarz dłońmi.
- Chcesz wrócić do zespołu? - zapytałam.
- Oczywiście, że tak, po warunkiem, że zmienimy menagera. Nie będę współpracować z Paulem. Nikt nie ma prawa mi mówić, że marnuję czas czyniąc dobro.
- Skarbie, nie wałkuj już tego. Rozumiem Cię w stu procentach. Tylko czy pomyślałeś o tym , że on mógł to mówić pod wpływem emocji? Pogadaj jeszcze raz z nim. A jeśli to nic nie da to wtedy porusz ten temat z chłopakami - uśmiechnęłam się pokrzepiająco.
- Kochanie, nie chcę się już kłócić na ten temat. Odpuśćmy na razie, dobrze?
- Ale porozmawiasz z chłopakami? - uniosłam brew do góry.
- Miśku...
- Porozmawiasz?
- Niech Ci będzie - pocałował mnie.
- Mamy gości! - wybiegła na taras Fizzy przerywając nam.
- Idź przeproś mamę okey? Im szybciej, tym lepiej. Źle zniosła tą waszą kłótnię - musnął moje usta i ruszył do rodzicielki. Ja również poszłam do domu i przywitałam się z chłopakami, którzy okazali się być naszymi gośćmi.



___________________________________________

Cześć Miśki! 
Jest piątek a co za tym idzie - rozdział! XD Jak wam się podoba? Myślicie, że rozmowa z chłopakami uratuje zespół? Hm?
Wgl życzymy wam wszystkiego dobrego na Nowy Rok! :) A jak po sylwestrze? Je go jeszcze nie odespałam, a poza tym chora jestem po nocnym spacerze, ale było warto. Wspaniała noc XD 
Zdajecie sobie sprawę co będzie za tydzień? 40 rozdział! ^^

Ściskam
Jultek ♥