czwartek, 29 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 24


**Oczami Miśki**


Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! To się nie dzieję naprawdę! O mój Boże! Przyjęli nas! Będziemy tańczyć z One Direction na największych scenach przed milionami! Jak tylko menager chłopaków obwieścił nam ‘dobrą nowinę’ wszystkie zaczęłyśmy skakać i piszczeć. Po naszej euforii, którą dość szybko przerwała nasza trenerka poszłyśmy do szatni się przebrać. Miałyśmy wyjść to uczcić, ale wolałam spędzić wieczór z moją przyjaciółką. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i z zamiarem udania się do Leny skierowałam się w stronę wyjścia rzucając w stronę dziewczyn tylko ‘Cześć!’. Kiedy wychodziłam z areny ktoś złapał mnie z ramię. Momentalnie się odwróciłam i ujrzałam pięciu chłopaków.
- Miśka! – przywitał się ze mną Louis tzw. ‘miśkiem’. Fajnie wymawiał moje imię, brzmiało to bardziej jako „Miska”.
-Ekhem… - odchrząknął któryś z chłopaków. – Lena będzie zazdrosna – powiedział gdy już przestaliśmy się przytulać . Teraz widziałam, że powiedział to Harry. – A tak w ogóle to mógłbyś nas przedstawić tej pięknej niewiaście…
- Chłopaki to przyjaciółka Leny – Miska, Miska - tych idiotów powinnaś kojarzyć.

 - Ej! – oburzył się Hazza. – Sam jesteś idiotą, idioto! – powiedział na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Następnie chłopak do mnie podszedł po czym powiedział.- Jestem Styles. Harry Styles – posłał jeden ze swoich flirciarskich uśmieszków i pocałował mnie w rękę. Nie mogąc wytrzymać, wybuchłam śmiechem.

- Prze… przepraszam… - wydukałam przez śmiech o próbowałam ogarnąć głupawkę.

- Dziwne masz imię – stwierdził blondasek.
- Horan! Kultury! – krzyknął na niego Liam.
- Luzik – uśmiechnęłam się. – Tak naprawdę na imię mam Michalina, a przyjaciele mówią na mnie Miśka.
Przytaknęli zgodnie. Głupio mi było powiedzieć ‘nara’ i uciec. Na szczęście w porę mnie olśniło.
- Louis! Miałam się pytać, Leny, ale ty pewnie wiesz. Gdzie ona mieszka?- zapytałam.- Nigdy tu nie byłam, a nie pamiętam adresu – wyjaśniłam po chwili.
- Na Harley Street. Numeru nie pamiętam, ale to jedyny zielony dom na tej ulicy. Nie przeoczysz- puścił mi oczko, a ja uniosłam brwi ze zdziwienia.
Co mam mu powiedzieć? Że i tak nie wiem gdzie to, bo nie mam orientacji w terenie i już zapomniałam nazwę ulicy? Nie upokorzę się do tego stopnia.
- Dzięki. Na pewno trafię – uśmiechnęłam się by ukryć prawdę, że na pewno się zgubię. Tym bardziej, że zbliżał się wieczór, a to miasto wieczorem ożywa.
- A może też wbijemy do Ljeny? W końcu będziemy występować z pięknymi tancerkami. Trzeba to uczcić – zaproponował radośnie Harry.- Co chłopaki? No chodźcie!
- Mieliśmy zostać i pogadać z Paulem – zauważył Liam.
- Poradzi sobie – oznajmił Nail.- To duży chłopczyk!




** Oczami Leny **


- Mamo wróciłam! – krzyknęłam gdy tylko otworzyłam drzwi do domu. – Chodźcie na górę – zwróciłam sie do Danielle i Perrie, z którym byłam w centrum handlowym. Postanowiłyśmy sobie zrobić ‘babskie popołudnie’. Kosmetyczka, fryzjer, zakupy. Każda z nas miała kilka toreb z ciuchami i butami.

- Witam w moim królestwie – oznajmiłam, gdy tylko weszłyśmy do mojego pokoju. Wszystkie jak na zawołanie rzuciłyśmy torby w kąt i walnęłyśmy się na łóżko.

- Boże, jeszcze chyba nigdy nie byłam tak padnięta po zakupach – marudziła Pers. – Zaraz mi nogi odpadną!

- Mówiłam, żebyś nie zakładała tych szpilek, ale nie ty jak zwykle musiałaś postawić na swoim… - dogryzła jej Dan.

- Oj ale co miałam zrobić, kiedy one tak cudownie pasują do tego stroju? – broniła się blondynka. Przysłuchiwałam się dalej ich konwersacji i uśmiechałam się pod nosem.

- Chcecie coś do picia? – zapytałam kiedy skończyły już swoją dyskusje na temat obuwia.

- Taaaakk! – jak na zawołanie wykrzyknęły. Wstałam i podeszłam do drzwi z zamiarem udania się do kuchni.

- Lena! – krzyknęła za mną jeszcze Edwards.
- Hmm…?- odwróciłam się w jej stronę.
- Zajebiście Ci w tej nowej fryzurze! – powiedziała uradowana po raz setny od kąt wyszłam z salonu fryzjerskiego. Uśmiechnęłam się i ruszyłam na dół.
Weszłam do kuchni. Mama coś gotowała. Pachniało cukinią, więc pewnie Bridget namówiła ją do zrobienia swojego ulubionego dania. Obróciła się gdy otworzyłam lodówkę.
- Koleżanki zostaną na kolacji?
- Nie wiem. Jestem tylko po picie.
- Byłaś u fryzjera! – spostrzegła. Przytaknęłam.- Ładnie Ci z takim przedziałkiem. Chodź chyba szybko się nie przyzwyczaję do braku grzywki – uśmiechnęła się do mnie serdecznie gładząc moja włosy.
- Dziękuję – rzuciłam.
Zabrałam napoje i poszłam na górę.
- Jesteście głodne? Mama zrobiła cukinie, są pyszne – weszłam do pokoju z uśmiechem.
- Nie, dzięki – odmówiła Dan.
- Lepiej daj pić- rzuciła się na mnie Perrie.
Usiadłyśmy, zaczęłyśmy pić i rozmawiać o chłopakach. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Lena? Cześć! – do pokoju wbiegła Miśka. Zerwałam się i przytuliłam do siebie.
- Co Ty tu robisz? – ryłam w szoku. – Jak tu trafiłaś?
- Muszę Ci coś powiedzieć! – puściła mnie i nie zważając na Dan i Perrie kontynuowała po polsku.- Nasz zespół został przyjęty do współpracy z popularnym boysbandem o nazwie – zatrzymała się. – One Direction! Lena Będziemy występować z nimi na scenie. Chwytasz?
Nie miałam pojęcia co jej odpowiedzieć. Nigdy bym nie pomyślała, że taka sytuacja może zdarzyć się naprawdę.
- Aaa! – zaczęłam piszczeć. - Bardzo się cieszę! – przytuliłam ją.
 - Hi! I’m Miśka. Her best friend from Poland – wyciągnęła rękę do dziewczyn. 
Przedstawiły się sobie I wtem do mojej sypialni wpadł Louis, Harry, Zayn, Niall i Liam.
- A wy co tu robicie? – spytała Per.
- Mieliśmy poczekać na korytarzu 10 minut – uśmiechnął się Liam.
- Okej zbierać dupska, jedziemy do nas uczcić naszą współpracę – oznajmił Hazz puszczając Miśce oczko. Wtf? Coś mi się wydaję, że ktoś tu komuś się spodobał.
Nie dałyśmy się długo namawiać, szybko się zebrałyśmy i ruszyłyśmy do nich do domu. Podczas drogi Louis powiedział mi, że ślicznie wyglądam w nowej fryzurze. Dopiero po tych słowach uwierzyłam, że faktycznie dobrze zrobiłam decydując się na zmianę.



***



Przeglądałam właśnie płyty z Louis’em, żeby wybrać jakiś odpowiedni film. Niall przygotowywał przekąski, a Harry szykował napoje, flirtując przy tym z Miśką. Zapytacie pewnie gdzie reszta... Liam z Danielle poszli na romantyczną kolację we dwoje, a Perrie i Zayn pojechali na weekend do rodziców dziewczyny. Tak więc nasza mini ‘impreza’ przerodziła się w maraton filmowy.

- To co może horror? Ten jest zajebisty  – spytał mnie chłopak, pokazując tytuł filmu.

- O nie nie. Dobrze wiesz, że nienawidzę horrorów! Obejrzymy to! – pokazałam mu płytę z komedią romantyczną, po czym włożyłam do odtwarzacza DVD.

- Ruszcie swoje zacne dupy, bo będziemy oglądać bez was! – wydarłam się, rozsiadając się wygodnie na kanapie tuż obok Tomlinsona. Po jakiejś minucie wszyscy już zajęli miejsca. Obok mnie siedziała blondynka a tuż przy niej loczek. Na fotelu natomiast nasz żarłok, który trzymał wielką miskę z przekąskami.
– E ty blondasek! Może byś się podzielił? – krzyknęłam do niego, po czym oberwałam garścią popcornu. Strzeliłam facepalma i poprawiłam swoją pozycję mocniej wtulając się w mojego chłopaka. Film nie był jakiś rewelacyjny. W sumie nawet nie bardzo się na nim skupiałam, gdyż co chwila ukradkiem zerkałam w stronę moich przyjaciół. Widziałam, że Harry co jakiś czas ‘przypadkowo’ zakładał rękę na ramię Miśki, a ta za każdym razem zdejmowała ją jak gdyby nigdy nic. Coś mi się wydaję, że trzeba będzie uświadomić co niektórych o stanie związku blondynki.



***



- Mieliśmy to uczcić, a nie zamulać przez plazmą! – zbulwersował się Niall gdy na ekranie przewijały się napisy końcowe. Szybko się zerwaliśmy, jakbyśmy ćwiczyli rozpoczynanie imprezy godzinami: Niall wyłączył telewizor i przesunął kanapę, Harry otworzył stojący w rogu barek, z którego wyciągnął szklanki, kieliszki oraz napoje wysokoprocentowe, Lou puścił muzykę, a ja z grubsza posprzątałam chrupki i zgasiłam główne światło. Tylko Miśka stała i bacznie się nam przyglądała. Nic dziwnego, była tu pierwszy raz, nie siedziała tu nigdy przez cały dzień, nie przespała tu tylu nocy, po prostu nie znała miejsca.
Wypiliśmy po jednym by uczcić ‘nową współpracę’ i poszliśmy na nasz mini ‘parkiet’. Impreza zespołu, więc ich kawałki też się pojawiały. Największe szaleństwo do OWOA, ale to było do przewidzenia. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Byłam szczęśliwa, że w końcu jest ze mną moja przyjaciółka. Po chyba godzinie znudziło nam się tańczenie i usiedliśmy przy drinkach. Louis zaczął bawić się moimi włosami, Niall opowiadał jakieś ‘straszne’ irlandzkie historie, które były bardziej śmieszne niż straszne, a Harry patrzył się na Miśkę maślanymi oczkami. Co chwilę zerkałam na nią, a ona na mnie. Wymieniałyśmy się jednoznacznymi spojrzeniami. Ach … brakowało mi tej naszej telepatii. Nagle Michalinie zadzwonił telefon. Nerwowo przeszukała torebkę i wyjęła komórkę z jakiejś bocznej kieszeni. Gdy spojrzała na wyświetlacz i na jej twarzy zagościł wielki banan.
- To Patryk! – wykrzyczała uradowana. Uśmiechnęłam się, dobrze, że znów im się układa. – Gdzie tu są drzwi wyjściowe?
- Tam na lewo, kawałek prosto i po prawej stronie, duże i ciemne – odpowiedzieliśmy jednogłośnie.  Dziewczyna ruszyła we wskazanym przez nas kierunku.
- Kim jest Patryk? – zapytał ze zdziwieniem Harry, gdy tylko usłyszeliśmy, że drzwi się zamknęły.

-To jej chłopak…

- Ee…yyy…- Loczek wyraźnie się zmieszał. Nie mógł się wysłowić. Trochę było mi go szkoda. Widziałam, że blondynka wpadła mu w oko. No ale co mogę zrobić? No właśnie nic. Najlepszym rozwiązaniem jest chyba zmiana tematu…

- Styles polej! – niemal krzyknęłam, a chłopak wzdrygnął się jakbym wyrwała go z jakiegoś transu. Nie zastanawiając się dłużej zrobił każdemu drinka, a sobie nalał czystej.



***



- Coś długo rozmawia – rzucił z poirytowaniem nieźle wstawiony Harry. Widać, że niezbyt dobrze przyjął fakt, że moja przyjaciółka jest zajęta. – Kurwa ileż można gadać przez telefon. Już ponad godzinę jej nie ma! – mówiąc to plątał mu się język.

- Pójdę sprawdzić czy wszystko ok… - rzuciłam dla świętego spokoju, po czym wyswobodziłam się z uścisku Tomlinsona i ruszyłam w stronę drzwi. 
Po cichu je otworzyłam żeby nie przeszkadzać blondynce w rozmowie. Jednak to co zobaczyłam, a raczej to czego nie zobaczyłam sprawiło, że zamarłam. Wyszłam na ulicę i zaczęłam się rozglądać. Na początku myślałam, że po prostu chciała rozprostować kości ale nigdzie wokoło jej nie było. W moich oczach momentalnie pojawiły się łzy. Szybko wbiegłam do salonu, gdzie byli chłopcy. Gdy tylko zorientowali się, że płaczę wszyscy byli koło mnie. Lou jak na zawołanie przytulił mnie mocno i zaczął delikatnie gładzić moje włosy.

- Nie ma jej…  - wydukałam przez łzy. – Nie ma…

- Kochanie spokojnie… Kogo nie ma? – zapytał zatroskany Louis.

- Michaliny… zniknęła… boję się…

- Może poszła na spacer? – zapytał głupkowato Harry.

- Tak kurwa! Poszła kurwa na spacer o 2 w nocy, przejść się po mieście którego nie zna, bez orientacji w terenie… Czy ty siebie słyszysz Styles? – wydarłam się na niego. Nie panowałam nad sobą. 
Bałam się, że może stać się coś złego…


________________________________________
 Siemka! 
Co sądzicie o naszych najnowszych wypocinach ? Jak wam się podoba zmiana wyglądu? Tak, tak wiemy, że z czarnego na biały to dość drastyczna zmiana. My też mamy problem z przyzwyczajeniem się, no ale wydaje nam się, że to zmiana na lepsze :)
Jutro premiera THIS IS US!!! Czekam na ten dzień od maja XD My będziemy, a wy będziecie? ;> 

Kiss Xx
Jultek ♥

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. My byłyśmy w Łodzi w Cinema-City w Manufakturze a wy?

      Usuń
  2. PER-FECT,Wygląd PER-FECT,Blog PER-FECT. Oczywiście,że idę do jakiego miasta idziecie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeej super zmiana wyglądu bloga i sam rozdział :> czekam na next ;*
    ja nie ide nigdzie na TIU :c smutno mi :c

    OdpowiedzUsuń
  4. [SPAM - BLOG FANTASY O 1D]

    Malik - potężny klan wilkołaków. Niestety zostaje wybity, ale przy życiu został tylko jeden człowiek. Zayn Malik - ostatni młody wilkołak. Czy uciekanie przed przeszłością i pozwoli mu zapomnieć kim jest? Czy to właśnie goniąca go przyszłość postawi na nogi?
    Horan - klan telepatów i jasnowidzów. Mimo, że rodzina ta ma potężną moc, są potwornie słabi i często ich ciało odmawia posłuszeństwa. Niall Horan jest właśnie taki - słaby. Moc klanu zabija go od środka... Czy uda mu się powstrzymać i żyć dalej, a może zginie?
    Nie wiadomo niczego, ale na pewno będzie to ciekawy rok w Akademii de Villiers, głównie dlatego, że zaczynają uczęszczać tam Louis, Liam, Harry i Hope. Akademia de Villiers - inaczej szkoły magii...
    Zapraszam na: http://mlody-wilkolak.blogspot.com/
    Pozdrawiam,
    N.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak Ci się nie podoba to nie musisz tego tak bezsensu ''opisywać'' :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja byłam na tiu w poznaniu w piątek który był no i super rozdział.Misia

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. sala 2 miejsce 9 w 7 rzędzie kino w plaza poznań czyli cinema city:)misia

      Usuń
  8. co wy odwalacie? dodawac kolejny rozdział bo oszaleje ;D/emilka

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedy następne <3

    OdpowiedzUsuń
  10. 'Hi! I’m Miśka. Her best friend in Polish'. Dziwi mnie, że nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na tak banalny błąd... Powinno być '[...] in Poland' a jeszcze lepiej 'from Poland'. Poland- Polska, polish-(jaki,jaka,jakie) polski,polskie, Polak,Polka.
    Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział ! :D
    Haha, Horan jak zwykle musiał strzelić gafę xD
    "Dziwne masz imię." hahahahah ;3
    Mam nadzieję, że Harry się nie podda :P
    Ale co z Miśką ? Oby wszystko się jakoś wyjaśniło.
    Co do TIU - zajebisty ! :D
    W Częstochowie była niezła zabawa xD
    Wszyscy piszczeli, śmiali się, śpiewali, płakali, brak słów na opisanie ^^
    M.

    OdpowiedzUsuń