poniedziałek, 15 lipca 2013

ROZDZIAŁ 19


Czułam jak łzy spływają mi po policzkach. Lena, idiotko! Dlaczego ranisz tych, których kochasz?! – krzyczałam na siebie w myślach. Dlaczego nie poszłaś wtedy do Perrie czy kogoś znajomego, tylko do baru? Głupia jesteś. Taka wtopa na pierwszej gali.
Gdy doszłam do domu wiedziałam, że w progu przywita mnie rozwścieczona rodzicielka.
- No pięknie. Pięknie!- wydarła się od samych drzwi. – Jak Ty wyglądasz? Czemu się nie przebrałaś? Znów spałaś u tych gwiazdorów?
- Tak – syknęłam.
- Może lepiej przyłóż się do jakiegoś castingu, a nie się za nimi uganiasz – rzuciła podle. Nie zważając na nią udałam się do pokoju, a później do łazienki. Zimny prysznic to jest to.
Rzuciłam się na łóżko. Momentalnie usnęłam.
- Lena obiad! – obudził mnie krzyk Bridget.
Wstałam. Trzeźwa, ale cholernie głodna zeszłam na dół. Bez słowa zabrałam się za jedzenie pulpecików w jakimś sosie z mojego talerza.
- To opowiadaj. Jak było na Gali? – zaczął po chwili Tom. Popatrzyłam pytająco na niego, potem mamę i kątem oka rzuciłam na Bridget. Co ja mam im powiedzieć? Że się upiłam na After Party? Nie. Wróć. Zapytał o Gale, to opowiem o Gali. Boże Lena jak Ty wolno dziś kontaktujesz.
- Mnóstwo fleszy, wszędzie kamery i aparaty, to było troszkę krępujące. Ogólnie bardzo fajnie i miło. Rozmawiałam z Demi Lovato i Ed’em Sheeran’em. Super przeżycie – powiedziałam dość szybko .
- Masz dla mnie autograf? Od kogokolwiek – zapytała pijawka.
- Idź się obnażaj przed zdjęciami celebrytów i daj mi spokój- burkłam.
- Lena słownictwo ! – sprostowała mnie rodzicielka.
 - Jest takie samo jak Twojej ukochanej córeczki. Tylko ja jestem odważniejsza i nie gram przed Tobą aniołka- spojrzałam wyzywająco na Bridget. 
Zapadła cicha. Szybko dokończyłam posiłek i odeszłam od stołu. Wpadłam do pokoju. Odpaliłam laptopa by poszukać jakiś zdjęć z Gali. Nie zdążyłam wpisać żadnego adresu, bo zadzwoniła do mnie Miśka.
- Cześć! Słuchaj Lena! Jak Ci powiem to padniesz! Kuźwa, ale się jaram! – wybuchła gdy tylko odebrałam.
- Wolniej. Dziś nie kontaktuje – rzuciłam.
- Jaa iii móóój zes-pół taa-nee-cznyy … - zaczęła powolnym tonem, ale jej przerwałąm.
- Dobra, powiedz to normalnie, tylko tak nie piszcz.
- Ja i mój zespół taneczny staramy się o stypendium! Rozumiesz? Jak się uda to będę mogła powiązać moją dalszą przyszłość z tańcem! Jaram się! – krzyknęła.
- Super. Gratuluję – rzuciłam jak najweselej tylko potrafiłam.
- A jak na Gali? Opowiadaj. Jeszcze nic nie ma w necie, już szukałam – dawno nie widziałam Miśki, aż tak naładowanej pozytywną energią. Miałam cholerną ochotę powiedzieć jej sytuacji z Louis’em. Tylko jak? Jak? No kurwa jak skoro ona jest taka radosna? Udawanie szczęścia mam opanowane do perfekcji, więc nawet po takim kacu Michalina nie zorientowała się, że nie mam humoru.
Dokładnie opowiedziałam jej cały przebieg Gali. Powiedziałam o docince reportera, o presji, fleszach i tym wszystkim. Fakt, że mam dla niej autograf jej idolki zostawiłam w tajemnicy. To będzie miły dodatek do urodzinowego prezentu.
- A After Party ? Znów wynosiłaś pianego Harry’ego na plecach? – dopytywała.
- Tym razem on mnie. Przecholowałam – nie wytrzymałam i powiedziałam jej. – Taki wstyd Miśka, taki wstyd. Na pierwszej Gali – zaczęłam płakać.- Louis nie ma ochoty przebywać w moim towarzystwie! Nienawidzę siebie za to! – zaczęłam się użalać.
Przyjaciółka zaczęła mnie pocieszać i tłumaczyć, że to tylko After Party, że z nich nic do prasy nie wycieknie. Zaczęła opowiadać jej o sytuacji i Lou, o kazaniu Paula, o docinkach Bridget, o zerwaniu Danielle z Liam’em. Wypuściłam z siebie wszystko co leżało mi na sercu. Tego było mi trzeba. Takiego oczyszczenia umysłu.
Rozłączyłyśmy się około siedemnastej, bo Miśka umówiła się na babski wieczór z dziewczynami z tańców. Wspominała coś o jakimś festynie i konieczności zjedzenia na mieście schabów, nie wnikałam.
Zadzwoniłam do Danielle. Nie odbierała. Spróbowałam raz, drugi, trzeci… bez skutku. Perrie tak samo wyłączyła telefon. Odmówiłam rodzince wspólnego spaceru i cały wieczór spędziłam oglądając jakieś tanie romansidło i zajadając się lodami.


***


Jest środa, godzina jedenasta. Umówiłam się z Dan na kawę po południu. Prócz przymusowych zakupów z rodziną od Gali nie wychodziłam nigdzie. Od tego czasu nie rozmawiałam też z Lou. Nie odbierał moich telefonów, a ja jakoś nigdy nie miałam czelności by odwiedzić go osobiście.

Tom wyjechał wczoraj w trasę i nie będzie go tydzień. Bridget ciągle obgaduje mnie z przyjaciółkami i myśli, że o niczym nie wiem.  Matka dostała awans, więc chodzi cała w skowronkach. Wczoraj wieczorem przyszła do mnie, aby porozmawiać. Nigdy nie zrozumiem tej kobiety. Jest zmienna jak chorągiewka podczas sztormu.  Cały czas w myślach analizuję naszą ostatnią rozmowę:

- Przyniosłam Ci kolację – postawiła talerz z kanapkami na stoliku.- Czemu od niedzieli nigdzie nie wychodzisz?

- Powinno być Ci to na rękę- burkłam.

- Byłoby mi na rękę, gdybyś coś robiła w domu, a Ty tylko siedzisz w pokoju- zaśmiała się. Ach więc to o to chodzi? Mam sprzątać i gotować. Już lecę, po prostu pędzę.- Lena przecież nie jestem ślepa- spojrzała mi głęboko w oczy widząc zdziwienie na mojej twarzy.- Widzę, że cierpisz. Może chciałabyś ze mną o tym porozmawiać?

Szczerze to była ostatnią osobą, której chciałam się zwierzać. Prędzej opowiedziałabym wszystko tacie, ale on nie odbiera moich telefonów. Pewnie jest zajęty sprawami firmy – rozumiem to.

Milczałyśmy. Po chwili delikatnie pokiwałam głową.

- Dlaczego nie? Skarbie, na prawdę się o Ciebie martwię – powiedziała łapiąc mnie za ramie.- Może mogę Ci jakoś pomóc ?

- Tak, wyjdź – rzuciłam. Teraz tego żałuję. Matka okazała zainteresowanie moja osobą, a ja ją spławiłam. Nie wyobrażam sobie poprawy naszych relacji. Zawsze w sercu będę nosiła nie niej żal za to , że mnie zostawiła i na każdym kroku pokazywała mi, że jestem gorsza od Bridget. Fakt faktem się stara, nie powinnam była jej wyganiać.

- Jakbyś czegoś potrzebowała to zawołaj – odpowiedziała miłym głosem wychodząc. 
Do tej pory mam przed oczami obraz zamykanych drzwi...

 Właśnie skończyłam czytać czwartą z kolei książką o miłości, gdy usłyszałam wołanie.
- Lena do Ciebie!- wydarła się czternastolatka otwierając mi drzwi od pokoju. Stanęła w progu z Harrym.
 Wybrała chyba najgorszy moment. Leżałam ubrana w wygniecioną >piżamę <, z nieświeżymi włosami związanymi z jakiegoś niechlujnego koczka. Niedawno wysypały mi się chrupki, a nie miała ochoty, ani siły by je posprzątać, wszystkie ciuchy od Gali leżały rozrzucone po podłodze. Jednym słowem burdel.
Zerwałam się na równe nogi gdy tylko go zobaczyłam.
- Wiedziałem, że zobaczę tu drugi wrak człowieka- rzucił na przywitanie zrzucając wszystkie ciuchy z fotela na podłogę. Usiadł.
- Mogłeś uprzedzić to bym posprzątała – odpowiedziałam. Patrzyłam na niego pytająco czekając aż coś powie. On przeczesywał wzrokiem cały mój pokój. - Co u Louis’a? – zapytałam po chwili ciszy.
- To samo co u Ciebie. Nie mogę na to patrzeć! – spojrzał na mnie.- Nigdzie nie chce wychodzić. Liam tak samo! Pozamykali się w swoich pokojach, pozasłaniali rolety. Zayn siedzi z Liam’em, a ja dobijam się do Louis’a. Tylko, że on nie chce mojej pomocy- westchnął. – Odizolował się.
Przerwał na chwilę. Chciałam mu coś odpowiedzieć, tylko co ? Że mi przykro? Że mam dokładnie tak samo? Że wiem czyja w tym wina?
- Musicie się pogodzić! Przerwać te ciche dni – wstał z fotela i zaczął chodzić w kółko.

- Ta… - westchnęłam. – Myślisz, że nie próbowałąm się z nim skontaktować? Dzwoniłam wiele razy, bez skutku.

- Obydwoje bez siebie staczacie się na dno! Nie mogę na to patrzeć! –krzyknął.

- A myślisz, że ja mogę? Harry, nigdy nie myślałam, że znajdę prawdziwą miłość, bezwarunkową. Kocham Go. Nigdy nie byłam w takim stanie jak teraz. Opuściłam casting, bo nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas myślę o nim. O tym jak go skrzywdziłam.

- Opuściłaś casting?! – wytrzeszczył oczy. Kiwnęłam głową na tak.

- Oszalałaś? – ciągnął swoje kazanie. – Nie możesz się zamknąć w pokoju, przed całym światem! – chciał coś jeszcze powiedzieć, lecz jego telefon zaczął dzwonić. – Sorry to Paul muszę odebrać – chłopak wyszedł z pokoju, nie minęły dwie minuty a był już z powrotem. – Muszę lecieć, zadzwonię – dał mi buziaka w policzek. – A ty wyjdź do ludzi! Zrób coś ze sobą, bo nie mogę na Ciebie patrzeć – rzucił i tyle go widziałam.



***



Właśnie szłam do Danielle, kiedy zadzwoniła moja komórka. Wyjęłam ją i spojrzałam na wyświetlacz – ‘Harry’. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.

- Co tam?

- Za pół godziny w parku!

- Ale nie mogę. Umówiłam się z Dan, może jutro ?

- NIE! – wydarł się. – To pilne!

- Ale o co chodzi?

- Po prosu przyjdź. Potrzebuję Twojej pomocy – nie zdążyłam nic powiedzieć, bo się rozłączył. Wzruszyłam ramionami. Nie pozostało mi nic innego jak skontaktować się z Peazar.

- Dan! – zawołałam jak tylko odebrała. –Harry mówił, że mnie pilni  potrzebuję i chce się koniecznie spotkać.

- Ohh – westchnęła. – No trudno…

- To może o 18? – zasugerowałam.

- No ok, to widzimy się w naszej kawiarni – rzuciła, a ja szybko się rozłączyłam i pobiegłam do parku. Gdy byłam już niedaleko dostałam sms’a:

Przy fontannach. Harry Xx

Ruszyłam w wyznaczone przez niego miejsce. Kiedy dotarłam już, zaczęłam się rozglądać. Niegdzie nie widziałam Stylesa, lecz moim oczom ukazał się Louis, który również kogoś szukał wzrokiem. Byłam pewna, że to sprawka Lokowatego. Szybko wybrałam jego numer.

- Piii…. Piii… Piii… - nie odbiera. Nie pozostało mi już nic innego jak podejść do Tomlinsona, który chyba mnie jak na razie nie zauważył.

- Louis… - powiedziałam niepewnie a ten momentalnie na mnie spojrzał. Widziałam po jego oczach, że był bardzo zdziwiony moim widokiem.

- Lena?!  Co ty tu robisz? Zaraz zaraz… To Twoja sprawka? Ty powiedziałaś Haremu, żeby mnie tu sprowadził?

- Nie, o niczym nie wiedziałam, on też mnie tu ściągnął. Może porozmawiamy w końcu jak normalni ludzie, na neutralnym gruncie? – spytałam niepewnie. Nie czkając na odpowiedź zaczęłam swój monolog. – Przepraszam. Przerosła mnie ta cała sytuacja. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywałam. Nigdy się nie upiłam. Zawsze panowałam nad sobą. Może to dlatego, że bałam się. Bałam się i nadal się boję, że twoje fanki zaczną mnie oczerniać, że pomyślą, że jestem… wróć byłam z Tobą dla pieniędzy. Ale prawda jest taka, że Cię kochałam, kocham i będę kochać. Chcę tylko, żebyś nie miał o mnie złego zdania, na nic więcej nie liczę. Po prostu mi wybacz. I zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mnie już nigdy widzieć… - poczułam jak oczy mi się szklą.

- Lena… - zaczął lecz mu przerwałam.

- Wiem nie zasługuję na Ciebie…

- Lena…

- Przepraszam… - odwróciłam się i pobiegłam w przeciwną stronę. Po policzkach spływały mi łzy. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Ja momentalnie się odwróciłam. To Louis… Przytulił mnie po czym złączył nasze usta w długim, namiętnym pocałunku. Rozpływałam się. Czułam jak wracam do życia. Gdy już się ode mnie oderwał spojrzał w moje oczy.

- Kocham Cię – powiedział i znowu się do mnie przykleił.



_________________________________________

Siemka! 
Co sądzicie o rozdziale? Pogodzili sie ;-) 

Jestem naładowana PaTowską energią, ponieważ w sobotę wróciłam z VIII ogólnokrajowego przystanku PaT. Był ktoś z was? Wiecie co to PaT? Jak nie to koniecznie poszukajcie w internecie i swoim mieście. No i oczywiście zapraszam wszystkich na IX przystanek. Nieważne gdzie i kiedy będzie- będę na nim ;] 
 Jutro wyjeżdżam na kolonie na Dąbki, więc przez dwa tygodnie blogiem operuje wyłącznie Hania. 
ŻYCZĘ WSZYSTKIM UDANYCH WAKACYJNYCH WYJAZDÓW !!! ♥

Wesoła PaTowiczka - Julka ♥
Kocham Xx

14 komentarzy:

  1. Kiedy będzie kolejna część.??

    OdpowiedzUsuń
  2. Super czekam z niecierpliwością nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co byś zrobiła gdyby całe Twoje życie stanęło na głowie ?

    Siedemnastoletnia Zosia mieszka z mamą w domku na przedmieściach Warszawy. Ma na pozór wszystko, czego jej potrzeba i czuje się szczęśliwa. Wszystko zmienia się w ciągu jednego dnia, kiedy matka dziewczyny ginie w wypadku samochodowym. Zosia musi przeprowadzić się do znienawidzonego ojca, który zaczął nowe życie w Londynie. Jak dziewczyna poradzi sobie w nowej szkole ? Czy pogodzi się ze śmiercią matki ? Czy znajdzie przyjaciół i zrozumienie, czy tylko ból i tęsknotę ?
    http://sophieandzayn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział <3
    Czekam na kolejny!

    http://closertotheedge1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Az mialam ciarki - Alice

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej zajebisty blog ;* wszystkie rozdziały przeczytałam w jeden dzień. Dziewczyno masz talent <33. Pisz dalej ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, jak słodko się pogodzili :)
    Bardzo fajnie :D
    Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. super opowiadanie!!! czekam na nastepny rozdział :)
    Ania 1D ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Super opowiadanie, czekam na nn I jestem ciekawa co bedzie z Lou I Len ;)
    Juliaaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Na www.be-with-me-baby.blogspot.com pojawił się 13 rozdział. Serdecznie zapraszamy i liczymy na szczerą opinię. Pozdrawiam Eve;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział ! :D
    Tak szczerze to myślałam, że troszkę dłużej ich pomęczysz xD
    Ale tak czy siak cieszę się, że się pogodzili :)
    Teraz czekam tylko na wielki powrót Lanielle <33 :D
    M.

    OdpowiedzUsuń